Siedzieliśmy właśnie w naszej ulubionej knajpce popijając popołudniowa kawę.
-Może się przejdziemy, hm? -zaproponował ciemnooki Brazylijczyk.
-Pewnie -delikatnie uniosłam kącik swoich ust. Junior poszedł zapłacić za nasze zamówienie a ja wstałam i poprawiłam swoją kwiaciasta sukienkę.
Wrócił z szerokim uśmiechem na twarzy i staną obok mnie zerkając niepewnie. Mogłabym sobie rękę uciąć ze poderwał ta kelnerkę która przyniosła nam nasze zamówienie.
-Idziemy ? -zapytał po chwili.
-Tak, tak- chwyciłam niepewnie chłopaka pod ramię i ruszyliśmy w bardzo dobrze znanym mi kierunku. Neymar prowadzi mnie bez słowa co u niego było bardzo dziwnym zjawiskiem. Widać po nim ze od kilku dni chodzi przygnębiony. Nie lubię takiego. Wolę mojego uśmiechniętego Neymara.
Rozłożył swoją markową bluzę na sypkim piasku. Usiedliśmy na jego bluzie i oboje wpatrywaliśmy się w piękny ocean.
-Pamiętasz jak mówiłem Ci o tej propozycji z Europy?-złapał moją dłoń. Patrzyłam niepewnie na jego twarz, ale on nie odważył się spojrzeć w moje oczy.
-Tak pamiętam -powiedziałam smutno ściskając jego dłoń.
- Podpisałem kontrakt z FC Barcelona i muszę się tam przeprowadzić w ciągu dwóch tygodni.
Zamarłam.
-NEY ...-kilka łez spłynęło po moim policzku .
-Kiedyś obiecałaś mi ze nie będziesz płakać -powiedział ocierając kolejno moje łzy. Nie mogłam powstrzymać się od płaczu. Tyle lat razem. Zawsze byliśmy duetem a teraz... Neymar przeprowadza się do Barcelony a ja zostanę tutaj sama. Nigdy z nikim się tak nie zaprzyjaźniłam jak z nim. Jest moim jedynym i niepowtarzalnym przyjacielem.
-Barcelona jest twoim marzeniem a marzenia trzeba spełniać .
Rozumiem go. To było jedno z jego największych mazeni i mogłam się spodziewać ze kiedyś tak wielki klub zainteresuje się najlepszym graczem w Brazylii . Oczywiście to moje zdanie.
-Mia mam do Ciebie prośbę- przetarł swoje zmęczone oczy- Polecisz tam ze mną? Chcę żebyś była obecna na mojej prezentacji. Będą rodzice, Rafa, chłopaki i chce też widzieć z nimi Ciebie.
-Nawet nie wyobrażam sobie ze mogło by mnie tam zabraknąć -znowu po moim policzku przeleciało kilka samotnych łez.
-Chodź, przytul się do mnie -wykonałam jego polecenie-Nawet nie wiesz jak ciężko będzie mi stąd wyjechać - jemu też po policzku spłynęła łza. Szybko ja otarł ale i tak widziałam-Obiecaj mi ze nie odwrócisz się ode mnie i nie urwiesz kontaktu.
-Neymar ...przecież wiesz ze nigdy się od Ciebie nie odwruce nawet jak ta sława uderzy ci do głowy-pogłaskałam go po ciemnej, długiej czuprynie oczywiście zaraz po tym ułożył ją tak jak było wcześniej.
-Przecież wiesz że nie lubię jak tak robisz- marudził.
-Ale ja lubię tak robić -zaśmiałam się .
-Ach tak !- zaczął mnie łaskotać.
-Neymar proszę -uspokoił się -Nawet nie wiesz jak bardzo będzie mi Ciebie brakowało -ponownie się w niego wtuliłam. Dlaczego to musi być takie trudne. Gdyby nie szkoła to z chęcią pojechałabym z nim do tej Barcelony.
-Ale przyznaj, cieszysz się że tam teraz będziesz grał.
-Nawet nie wiesz jak bardzo, ale szkoda że takim kosztem -pocałował mnie we włosy.
-Będę mogła Cię odwiedzać ?-zapytałam odrywając swoją głowę od klatki piersiowej .
-Co to za pytanie. Przecież wiesz że będziesz u mnie zawsze mile widziana-powiedział ocieraj mój policzek z rozmazanego tuszu. Musiałam wyglądać okropnie,ale w tym momencie nie miało to większego znaczenia.
-Może w końcu się w kimś tam zakochasz -wstałam i otrzepałam się z piachu.
-Wątpię. Jeszcze nie spotkałem idealnej kobiety -spiął się cały i wstał.
-No jak to nie ? A ja to co ? -zachichotałam.
-No tak Mia.Przepraszam, zapomniałem -objął mnie ramieniem i ruszyliśmy w stronę mojej posiadłości.
Rozstałam się z nim na zakręcie. Każde z nas poszło w swoją stronę. Teraz wszystko się zmieni. Już nie będziemy tak często się widywać, nie będę tak często przychodziła na jego mecze. Co najwyżej będę oglądała go w telewizji obżerając się naszymi ulubionymi przekąskami.
Jest też jednak ta druga dobra strona medalu . NEY w końcu spełni jedno ze swoich największych marzeń. Nie ma nic piękniejszego od gry w FC Barcelonie. Pamiętam jak opowiadał mi o swoim pierwszym spotkaniu z Messim. Był strasznie podekscytowany tym meczem i po mimo tego że przegrali on był najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi bo grał na tym samym boisku co Leo Messi. To nic ze grali przeciwko sobie, ale dla niego to nie miało większego znaczenia. Tak bynajmniej mówił.
Siedziałam wtedy na zapełnionym stadionie Ryb i bacznie obserwowałam każdy ruch Neymara tak samo jak Messiego ...
Po zakończonym meczu było mi smutno gdy patrzyłam na Neymara który kątem oka przyglądał się na świętującą drużynę FC Barcelony. Schodził właśnie wtedy z drużyną do szatni ...
-Mamo już jestem -krzyknęłam wchodząc do domu. Dobrze znana mi kobieta wychyliła się zza futryny i szeroko uśmiechnęła się w moja stronę. Zdjęłam buty i powiesiłam torebkę na wieszaku.
-Coś się stało ? -zapytała zatroskanym głosem. Tak stało się nawet bardzo dużo. I co ja mam jej powiedzieć ? Wiedziałam że jej też będzie przykro z tego powodu, ale na pewno nie aż tak jak mi. Czy to musi być naprawdę takie trudne.
-Neymar wyjeżdża -usiadłam na blacie i spuściłam głowę. Czekałam aż zareaguje jakimiś pytaniami: co i jak? Dlaczego ? A tu nic.
-Przecież jak pojedzie to i wróci -najwidoczniej nie zrozumiała mnie. Nie chodziło mi o wycieczkę,wyjazd tylko przeprowadzkę .
-Nie .. Nie rozumiesz mnie. On się wyprowadza do Barcelony -rozpłakałam się.
-Do Barcelony ..? Ale..jak to? Skarbie.. -przytuliła mnie.
-Teraz będzie grał w FC Barcelonie -oderwałam się od matki i ruszyłam w stronę swoje pokoju. To mój azyl w którym mogę się zamknąć, przemyśleć pewne sprawy i odpocząć.
Weszłam do mojej świątyni i od razu rzuciłam się z płaczem na łóżko. Dzisiaj z niego nie wstaje .. nie ma takiej mowy - pomyślałam i wtuliłam się w moja ulubiona poduszkę w kształcie piłki z moim imieniem. Kiedyś Ney podarował mi ja na urodziny..
Gdy tylko myślałam o nim moje oczy automatycznie robiły się szklane od napływających łez.
Wyciągnęłam z kieszonki mój telefon i wybrałam numer Brazylijczyka, ale szybko się rozkaczylam żeby nie wyczuł że płakałam. Oddzwaniał , ale nie odbierałam w końcu napisał wiadomość.
-Hej..Stało się coś ? Dzwoniłaś .
-Masz może ochotę na piwo ?
-Czyli jakiś grubszy problem. Zaraz będę.
Zawsze gdy piliśmy piwo omawialiśmy swoje problemy i stąd wiedział ze coś jest na rzeczy.
Stoczyłam się z łóżka i wyciągnęłam z szafy czteropak piw i wyszłam z nim na balkon. Lubiłam tam siedzieć. Wpatrywałam się w ocean i myślałam o moim dotychczasowym życiu.
Kiedyś z Neymarem przesiedzieliśmy na nim cała noc gadając do póki nie zasnęłam wtulona w jego ramię. Na samo wspomnienie o tamtym dniu spłynęła mi jedna samotna łza.
__________________________
Podoba się wam pomysł na opowiadanie ?
Od razu uprzedzam, że nie będę dodawała tutaj rozdziałów tylko na razie chcę poznać wasze opinie..
Pozdrawiam ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz